5 grudnia 2012

Carbonara nie do zepsucia.

Są dania, których nie można zepsuć. Są też takie, których nie należy poddawać wariacjom. Są też i te, które powinni robić tylko Ci co umieją.
Spaghetti carbonara to klasyk. Nie da się go zepsuć, nie należy z nim eksperymentować a tym bardziej oddawać w ręce ludzi, którzy z kuchnią mijają się w korytarzu.

Proste, szybkie wykwintne i nieskomplikowane danie, które poddane najmniejszej wariacji straszy smakiem. A przecież smak tkwi w prostocie.


Mój przepis na carbonarę nie różni się niczym od tego, który codziennie powielany jest w wielu domach na świecie. Sęk w tym, że w wielu innych domach carbonara przeżywa rewolucje na jaka nigdy nie została przygotowana. Carbonary w proszku goszczą w polskich domach, carbonary ze słoików czy udziwnione dodatkami. A przecież nie o to chodzi, żeby nawalić na talerz breję makaronową i udawać, że to cud danie.

Podstawa carbonary to jednak składniki:
makaron spaghetti
5 żółtek
30 dag boczku wędzonego
100 ml śmietany 18%
czarny mielony pieprz
1 ząbek czosnku
starty parmezan


Na rozgrzaną patelnie wrzucamy pokrojony w kostkę lub paski boczek (kategorycznie zabronione jest smażenie boczku na oliwie, maśle, smalcu czy jakimkolwiek innym tłuszczu - boczek ma go wystarczająco w sobie). Smażymy boczek aż się lekko zrumieni po czym wyciskamy na patelnie ząbek czosnku i podsmażamy lekko. Odstawiamy na kilka chwil, a w tym czasie w dużej misce lub naczyniu żółtka łączymy ze śmietaną w jednolitą masę. Obficie pieprzymy i dokładnie mieszamy. Podsmażony boczek oraz starty parmezan wrzucamy do sosu i ponownie mieszamy.

Makaron gotujemy al dente. Po ugotowaniu odcedzamy ale NIE PRZELEWAMY makaronu zimną wodą. Gorący makaron wrzucamy bezpośrednio do przygotowanego sosu i dokładnie wszystko mieszamy.
Podajemy w głębokich podgrzanych talerzach w akompaniamencie różowego wytrawnego wina lub z piwem pszenicznym.

Smacznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz