23 listopada 2011

Zrazy Al'Italia.

Mówi się, że większość dań kuchni włoskiej opiera się na kolorystyce. Coś w tym musi być i jest, bo trzy podstawowe kolory włoskiej flagi nie wzięły się też z powietrza, a z jedzenia właśnie.
Ponieważ o kuchni włoskiej mówić można bez końca chciałbym tylko szybko wyjaśnić, że za narodową włoską sałatkę uważa się tą, która najbliżej imituje włoską flagę, a za narodowy włoski obiad uważa się taką pizzę i taki makaron, które wyglądają jak spożywcza flaga Włoch. Mowa oczywiście o caprese, margericie i spaghetti napoli.
Czyli zielony, biały i czerwony w natarciu.

Kiedyś zaserwowano mi w jednym z domów inny włoski, domowy specjał wzorujący się na prostej logice gotowania kolorami, a mianowicie zrazy.
Wydawałoby się, że to raczej śląska specjalność, ale zraz zrazowi nierówny.


Jednak było coś w tym daniu, co ewidentnie mnie zaskoczyło i właściwie do tej pory nie wiem, czy gospodyni chciała zaimponować horyzontami kulinarnymi sięgającymi jednak Polski, czy dodatku jakiego użyła właśnie wtedy, używa na co dzień lub często. Ogórek kiszony - powszechnie, podobnie jak kiszona kapusta - uważany przez Włochów za ogórek zepsuty i niejadalny.
Mimo wszystko komponował się idealnie z resztą elementów owego zawijaka mięsnego.
A zatem co następuje, zgodnie z kolorystyką włoskiej flagi do zrazów potrzebujemy:

Składniki na 6 osób:
12 wieprzowych dużych kotletów
12 plastrów duszonego lub peklowanego boczku
12 plastrów pleśniowego koziego sera
12 suszonych pomidorów z oliwy
12 ćwiartek kiszonego ogórka
12 grubych pasków czerwonej papryki
36 liści świeżej bazylii.

Kotlety oczywistym jest, że rozbijamy na maksymalnie możliwą wielkość, tak aby się nie podziurawiły. Dla znawców tematu polecam rozbijanie mięsa wsadziwszy je wcześniej do np. woreczka foliowego, żeby mięso nie fruwało po całej kuchni (patrz obrazek).

Właściwie kiedy mięso mamy już rozbite filozofii większej nie ma jak przygotowane nadzienie załadować na mięcho i zawinąć tak, żeby nie porwać mięsa i żeby nic nie wylazło bokiem.
Zawinięte zrazy posypujemy obficie solą i pieprzem oraz skrapiamy sokiem z cytryny, który nie tylko nada im lekkiego i delikatnego smaku, ale również sprawi, że mięso w czasie smażenia lub pieczenia nie rozleci się na kawałki, czego oczywiście byśmy nie chcieli.
Usmażone zawijasy ja osobiście miałem zaserwowane na sałatce, bo Włosi jako tako nie jedzą mięsa z ziemniakami, więc i ja proponuję podać zraziki na sałatce.