19 grudnia 2010

Zupa meksykańska a'la Martini

Już na wstępie wyjaśniam, że przepis ten nie ma nic wspólnego z ogólnie znanym Martini.
Jedyna wspólna sprawa to ewentualne % :)

To jeden z tych przepisów, które przekazane były mi telefonicznie w chwili gotowania...
Autorem jest mój przyjaciel Marcin, który podobnie jak i ja lubi eksperymentować w kuchni.
Ten eksperyment akurat jest bardzo udany.

Chciałbym zatem przekazać Wam dziś przepis na zupę - gęstą, niezwykle treściwą, rozgrzewającą, pożywną i idealna na długie mroźne wieczory lub na suto zakrapiane imprezy karnawałowe :)


Składniki:

1kg chudej wołowiny (wybór części pozostawiam Wam - w zależności co lubicie. Ja osobiście wybieram zwykle polędwicę lub ligawę, ale dobra jest też łopatka lub udziec).
1 puszka kukurydzy słodkiej
1 puszka czerwonej fasolki
3 puszki pomidorów bez skórki (mogą być już pokrojone - ułatwi to sprawę)
3 duże papryki (żółta, czerwona, zielona)
2 duże cebule
7 dużych ząbków czosnku
pół litra czerwonego wytrawnego wina
3 marchewki
pół średniego selera
2 pietruszki
pieprz cayenne
świeża bazylia
suszone oregano
suszony rozmaryn
liść laurowy
ziele angielskie
sól

Zupę najlepiej przygotować na dzień wcześniej niż chce się ja podać/jeść, bo "odstana" smakuje jeszcze lepiej niż świeżo ugotowana.
Właściwie zacząć należy od wołowiny. Najlepiej przygotować ją dzień wcześniej niż mamy zamiar gotować zupę - co daje nam już 2 dni wcześniej niż będziemy ją jeść.
Wołowinę kroimy w kostkę mniej więcej 2x2x2cm. Do dużej miski wsypujemy przyprawy: sól, pieprz cayenne (uwaga! Ostry!), rozmaryn, oregano, rozdrobniony liść laurowy, ziele angielskie, 3 posiekane ząbki czosnku oraz połowę przygotowanego wina. Wrzucamy do tego wołowinę i dokładnie mieszamy (najlepiej ręką) tak żeby wołowina była zanurzona w przyprawach całkowicie. Odstawiamy tak przyrządzoną wołowinę na ok. 12-16h, ale nie do lodówki - najlepiej w pokojowej temperaturze. Nie zapomnijcie przykryć naczynia - inaczej będziecie mieli aromat w całym domu.
Przygotowaną wcześniej wołowinę gotujemy w osolonej wodzie (ok. 5l) przez ok. 1h. Dodajemy warzywa: marchewkę, pietruszkę oraz seler. Gotujemy bulion :)
Po ok. 1,5h gotowania wlewamy resztę czerwonego wina - gotujemy dalej ok 20 minut.
Następnie wrzucamy do zupy pomidory i pokrojoną w kostkę paprykę.
Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na patelni razem z czosnkiem pokrojonym w plasterki. Dodajemy do zupy.
Na koniec po ok. 2,5h gotowania dodajemy kukurydzę i fasolkę - gotujemy kolejne 15 minut.
Na sam już koniec wsypujemy do zupy posiekaną grubo bazylię (cały pęczek).
Odstawiamy zupę na ok 15h.
Odgrzewanie tej zupy zupełnie jej nie szkodzi, dlatego podaje się ją odgrzaną. Podajemy ją z ciemnym pełnoziarnistym pieczywem. Można ją podać z odrobiną śmietany :)

Polecam!
Smacznego!

14 grudnia 2010

Cannelloni "Kura w krzakach"

Dziś przepis na specjalne życzenie Marysi utęsknionej za odjechanym makaronem.
Potrawa, której nauczyłem się w Żarach, a która swoje korzenie wywodzi z Florencji.
Makaron bądź jak kto woli Danie makaronowe o bajecznym smaku choć nieco pracochłonne.

Cannelloni pierwszy raz jadłem jak miałem chyba 11 lat. Choć długo mi jeszcze było wtedy do pierwszego kontaktu z prawdziwą włoską kuchnią. I pamiętam, że zrobiła je moja siostra, która w tamtych czasach jakoś wyspecjalizowana w kuchni nie była, ale swoje kontakty z nią już miała.
To był rarytas - przywiozła oryginalny włoski makaron (i nie tylko). Jaki to był szpan i szał... Radość podwójna z jedzenia. Było łatwiej o zaskoczenie, a teraz... trzeba się nagimnastykować.

I dlatego też dzisiejszy przepis zmusi Was do gimnastyki przynajmniej manualnej.
Zapraszam!

Składniki:
paczka cannelloni (ok 20 rurek)
pierś z kurczaka
paczka szpinaku
7 ząbków czosnku
0,5l śmietany 18%
jajko
15dag żółtego ostrego sera
sól, pieprz
rozmaryn, bazylia
masło

Cannelloni z założenia ma zmięknąć samo w czasie pieczenia, ale ja już widziałem różne szkoły przyrządzania tych rur. Wsadzenie na 2 minuty do wrzątku nie jest dobrym pomysłem, bo makaron nasiąka mimo wszystko wodą i staje się klejący co utrudnia nadziewanie.
Ale zanim do makaronu...
Szpinak wrzucamy na 4 łyżki masła do głębokiego rondla lub na głęboką patelnię i dusimy chwilę, aż się rozmrozi. Następnie szpinak solimy, pieprzymy, wrzucamy posiekany drobno czosnek i dalej dusimy ok. 5 minut.
W międzyczasie kurczaka kroimy w bardzo drobną kostkę, solimy, pieprzymy, dodajemy posiekane rozmaryn i bazylię oraz odrobinę posiekanego czosnku. Dokładnie mieszamy przyprawy z kurczakiem i odstawiamy go na ok godzinę w ciepłe miejsce.
Po ok. godzinie smażymy samego kurczaka tak aby był biały (może być lekko niedosmażony w środku - będzie miał czas na dojście w piecu).
Do schłodzonego szpinaku wbijamy jajko, wsypujemy połowę startego sera i usmażonego kurczaka. Wszystko mieszamy dokładnie.

Przygotowujemy rury, które będziemy nadziewać szpinakiem z dodatkami.
Technika nadziewania jest różna - można szprycą, można łyżeczką - jak kto woli. Ważne żeby rury były nadziane po brzegi i nie zostały w czasie nadziewania połamane.
Musimy też robić to szybko, bo makaron chłonie wodę ze szpinaku i pęka.
Rury układamy na głębokiej wysmarowanej wcześniej masłem blaszce lub w naczyniu żaroodpornym jedna obok drugiej.
Kiedy rury są już nadziane i ułożone, zalewamy je po czubek lekko osoloną i popieprzoną śmietaną, a na wierzch posypujemy resztę startego sera.
Pieczemy ok. 30-40 minut w piekarniku w temperaturze 180-200'C.

Podajemy lekko schłodzone najlepiej z ciemnym ziarnistym pieczywem.

Smacznego :))

13 grudnia 2010

RyżOtto czyli risotto na 8 składników.

Jedną z ciekawszych potraw, a zarazem prostych niesłychanie i w różnych wydaniach, jest risotto. Uczyłem się gotować je początkowo od siostry, która pod względem kombinowania w kuchni jest chyba mistrzynią w swoim rejonie. Natomiast wykwintniejsze wersje zwyczajnego ryżu widziałem i próbowałem już w domach znajomych włochów.

Risotto jak zapewne wielu z was wie, to wariacja na temat ryżu, niemniej jednak wariacja wariacją, ale żeby jeszcze smak miało taki, który się pamięta to już sztuka.

Ja pamiętam pewne risotto, piękny żółty kolor, zapach który czuć było w całym domu, przyjemny i lekki i smak, którego nie sposób zapomnieć. I o dziwo miało zaledwie 8 głównych i podstawowych składników!

Składniki:

1. 1 szklanka ryżu Arborio
2. 2 szklanki bulionu
3. 1 kieliszek białego wytrawnego wina
4. 25 dag pieczarek
5. 1 puszka zielonego groszku
6. 1 puszka cieciorki
7. 2 duże cebule (najlepiej białe)
8. porcja mielonego szafranu


Do rozgrzanej w dużym rondlu oliwy wsypujemy ryż i mieszamy do momentu aż stanie się lekko przeźroczysty. Następnie zalewamy ryż bulionem i pod przykryciem dusimy na małym ogniu ok. 15 minut. W ok. 10 minucie dolewamy do ryżu wino. Dusimy bez przykrycia ok. 5 minut.
Cebulę i pieczarki kroimy w kostkę. Smażymy posolone i popieprzone na maśle aż cebula będzie szklista.
Do ugotowanego gorącego ryżu dodajemy szafran i dokładnie mieszamy aż cały stanie się pomarańczowo-żółty.
Następnie dodajemy do ryżu odsączony groszek i cieciorkę, a następnie usmażoną cebulę i pieczarki. Wszystko dokładnie mieszamy. Podajemy na ciepło.

Smacznego!

12 grudnia 2010

Sałata z octem malinowym i dynią

Pamiętam, że jako dziecko nie lubiłem sałaty. wydawała mi się kompletnie bez smaku i sensu.
Kiedy proszono mnie o przygotowanie jej, zwykle brałem nóż do ręki i kroiłem ją jak należy. Do tego ogórek, śmietana, pomidor, szczypior, sól i pieprz.
Taką sałatę pamiętam z dzieciństwa. Kojarzy mi się głównie z niedzielnymi obiadkami u babci.

Kiedy oczarowała mnie kuchnia włoska, odkryłem nie tylko nowe gatunki sałaty, ale i całkowicie niespotykane dla mnie do tej pory sposoby jej podawania i łączenia.

Dziś chciałbym przedstawić sałatę, której sposób podania odkryłem sam w drodze eksperymentu - zrób coś z niczego. Sposób ten ewoluował w mojej głowie jakiś czas aż do chwili kiedy wyklarował się jednoznacznie.

Oto przepis na sałatę z octem malinowym i dynią.

Składniki:
mieszanka sałat (każdej po kilka liści): rzymska, lodowa, karbowana zielona i czerwona, roszponka, ruccola
kiełki: rzodkiewki, słonecznika, fasoli mung,
rzeżucha
kilkanaście pomidorków cherry
paczka obranych pestek dyni
paczka płatków migdałowych
2 kule mozzarelli lub ok 10 małych kulek
7 łyżek octu malinowego
7 łyżek oliwy z oliwek
sól, pieprz

Właściwie wykonanie polega na połączeniu wszystkich składników w misce, jednak ważna jest kolejność z jaką się to robi i tak:
Salaty rwiemy (te większe) i łączymy w misce. Dosypujemy kiełki i rzeżuchę. Wrzucamy pomidorki pokrojone w ćwiartki i mozzarellę pokrojoną w drobną kostkę.
Na patelni prażymy dynię i migdały na złoty kolor.
Oliwę mieszamy z octem tak by powstała emulsja, którą solimy i pieprzymy - zawsze solimy sos, a nie sałatę!
Takim sosem zalewamy sałaty i lekko mieszamy.
Wstawiamy do lodówki na ok. godzinę do dwóch.
Podając na talerzu posypujemy uprażonymi migdałami i dynią.

Smacznego!!

28 listopada 2010

Caprese - inaczej

Jest we włoskiej kuchni coś co mnie zawsze zadziwiało i zazdrościłem tego włochom bardzo. Makaron i jego ilości spożywane przez nich rocznie.
Wg statystyk przeciętny Włoch zjada rocznie 30kg makaronu w momencie gdy Polak tylko ok 6kg. Wychodzi na to, że Włosi jedzą makaron codziennie choć dwa razy pod różnymi postaciami, a Polacy ograniczyli się tylko do standardowego makaronu w niedzielnym rosole z oczami (okami).

Wracając do wątku z tytułu, o makaronie mimo wszystko dziś będzie i sałatce - kultowej włoskiej Caprese.
Zdarzało mi się nie raz zjeść coś podobnego i wiele wariacji na temat, ot choćby caprese z suszoną posiekaną bazylią, ze zwyczajnym olejem rzepakowym, z pieprzem i solą, z suszonymi pomidorami, z owczym serem, z twarożkiem, z ogórkiem, z oliwkami, z nacią pietruszki i każde inne udziwnienie, które przynosiło mi na myśl zawsze - "nie liczy się co ważne, że wygląda prawie tak samo". "Prawie" czytaj: jest zielony, jest biały i jest czerwony więc wszystko się zgadza.

Kiedyś stara pewna Włoszka zapytała mnie czy wiem dlaczego flaga Włoch jest trójkolorowa. A Wy wiecie? Bo sałatka caprese jest trójkolorowa, a stróżka oliwy z oliwek extra vergine symbolizuje miodem i złotem pełną rzekę - czyli dobrobyt na tych ziemiach....

Wracając do wariacji na temat caprese, bo z makaronem można zrobić chyba wszystko, dziś przepis banalny i szybki na makaron caprese w dwóch odsłonach.

Składniki do wersji 1.:

paczka makaronu - najbardziej preferowane wszelkie kształty krótkie, nierurkowe (penne rigate itp. nie!), najlepiej świderki i wariacje na temat świderków :)
pomidory cherry ok. 30-40 sztuk
mozzarella 2 kule lub ok. 20 małych
dwie garście świeżych liści bazylii
2 łyżeczki sosu pesto zielonego
sól, pieprz
oliwa z oliwek

Makaron gotujemy na al'dente. Pomidorki i mozzarellę kroimy w dużą kostkę (przy pomidorkach proponuję przekroić je na pół lub ćwiartki, podobnie z małymi mozzarellami). Bazylię siekamy grubo. Do ciepłego jeszcze makaronu wrzucamy sos pesto, pomidorki, ser i 3-4 łyżki oliwy z oliwek, solimy troszkę i pieprzymy. Mieszamy wszystko dokładnie i delikatnie e Voila!!
Finito!

Wariacja na temat:

Składniki do wyżej wypisanych potrzebne będą:

bazylię zamieniamy na 3 garście rucoli
ok. 10 dag sera pleśniowego typu gorgonzola lub rokfor ostrego (nie kupujcie słodkiej gorgonzoli, bo będzie później gorzka) Ser pleśniowy nie zastępuje mozzarelli, która dalej jest obecna w daniu.

Właściwie filozofii wielkiej w tym nie ma. Robimy podobnie jak wyżej tyle, że ser pleśniowy drobimy na maleńkie kawałki. I gotowe!


Wariacja 2 na temat:

Wszystko tak jak w pierwszej wersji, ale... Ser pleśniowy zastępujemy 3 łyżkami ricotty. Ruccolę zastępujemy roszponką. A dodatkowo wrzucamy posiekane drobno orzechy włoskie.

I Smacznego oczywiście!

31 lipca 2010

Berło kucharki czyli nadziewane pomidory... Ah

Co prawda minęło już sporo czasu od ostatniego wpisu, ale nie oznacza to wcale, że w kuchni nie działo się u mnie nic. Wręcz przeciwnie. To był czas gotowania, smakowania, szukania i oceniania smaków jakie miałem okazję poczuć, zapachów jakie im towarzyszyły i widokom potraw o których się do tej pory nawet mi nie śniło.

Pomijając ten fakt w międzyczasie dostałem też pracę z czego jestem niezwykle dumny i zadowolony :)

Ale do rzeczy. Jakoś na początku lipca miałem okazję zrobić dla przyjaciół potrawę banalną acz w swoim wyglądzie i smaku wykwintną i lekką.... i tak do naszej potrawy potrzeba:

Składniki:

10 dużych twardych pomidorów
puszka groszku
ser feta
1 cebula
pęczek szczypiorku
2 torebki ryżu (najlepiej brązowego)
20 dag żółtego sera
pół kieliszka białego wytrawnego wina
ćwierć kilograma mięsa mielonego (wieprzowo-wołowego)
1 cytryna
świeża bazylia i tymianek
sól, pieprz
olej

Ryż brązowy gotujemy wg przepisu na opakowaniu (ok. 30 minut). Mięso przyprawiamy pieprzem, solą oraz sokiem z cytryny. Mieszamy dokładnie i odstawiamy do lodówki na ok. 20 minut.
Do dużej miski wrzucamy posiekany szczypiorek, bazylię i tymianek, rozdrobniony ser feta, groszek, starty żółty ser, ugotowany ryż. Wszystko dokładnie mieszamy (najlepiej ręką, bo wtedy składniki się dobrze połączą).
Mięso smażymy na niewielkiej ilości oleju. W połowie smażenia zalewamy je winem i dusimy bez przykrycia aż wino wyparuje.
Usmażone mięso dodajemy do składników w misce i ponownie mieszamy. Odstawiamy do wystygnięcia.

Pomidory myjemy. Nie odrywamy szypułek jeśli są! Ostrym nożem odcinamy górę pomidora z szypułką i odkładamy. Łyżką wydrążamy miąższ z każdego pomidora (miąższ zostawiamy). Tak wydrążone pomidory nadziewamy dokładnie ale delikatnie przygotowanym wcześniej farszem po same brzegi i przykrywamy odciętymi "daszkami".

Układamy pomidory na blaszce w odległości ok 2-3cm. Wylewamy na blaszkę w zależności od upodobań ok. pół litra bulionu wołowego lub grzybowego lub czystej wody.
Wstawiamy pomidory do piekarnika na ok. pół godziny. Pieczemy je w temperaturze 180'C.

Podajemy z mieszanką sałat.

Smacznego!

21 czerwca 2010

Francuz nie na słodko czyli ciasto francuskie z warzywami


Kiedyś jako dziecko, nie wyobrażałem sobie w jaki sposób można jeść makaron z chlebem, rosół z ziemniakami, ziemniaki z ciastem, chleb z ziemniakami i takie tak różnie równie dziwne połączenia.
Kiedy już dorosłem i sam musiałem zatroszczyć się o swoją dietę, okazało się, że pewne niepasujące do siebie na pozór rzeczy nagle smakują całkiem przyjemnie - i tak dowiedziałem się np. o istnieniu bułek z pieczarkami i kiełbasą, smażonych ziemniakach (specjalnie przypalanych przez mojego ojca zwykle) z zsiadłym mlekiem i takie tam.
Najbardziej jednak zaskoczyła mnie kiedyś moja siostra kiedy zaserwowała mi na obiad ciasto francuskie z ziemniakami i cukinią.

Składniki:
ciasto francuskie (2 rolki mrożonego ciasta na dużą blachę do piekarnika)
3 średnie cukinie
6 dużych ziemniaków lub ok 15 małych (najlepiej młodych)
3 puszki pomidorów bez skórek
woreczek mrożonej fasolki
4 duże cebule
5 ząbków czosnku
sól, pieprz

Cebule kroimy w półplastry - aby nie rozpłakać się nad cebulą radzę przed pokrojeniem wsadzić ją do zamrażarki na ok 15 minut.
Cukinię kroimy również w półplastry (cukinii nie obieramy!!).
Ziemniaki - jeśli mamy młode - wystarczy umyć i pozbyć się tylko odstających skórek. Lepiej ich nie obierać, nie szorować ani nie skrobać - skórka świetnie się później rozmiękczy.
Umyte ziemniaki kroimy na ćwiartki i wrzucamy na ok. 10 minut do wrzącej osolonej wody.
W tym czasie w garnku rozgrzewamy odrobinę oliwy z oliwek i wrzucamy do niego pokrojoną cebulę. Przyprawiamy już teraz solą i pieprzem obficie. Kiedy cebula się nieco zeszkli dodajemy do niej cukinię i mieszamy. Dusimy chwilę pod przykryciem a następnie dodajemy odcedzone z wody ziemniaki. Całość mieszamy. Po ok 5 minutach duszenia wrzucamy fasolkę oraz pomidory. Jeszcze raz solimy i pieprzymy, mieszamy wszystko dokładnie i dusimy jeszcze ok 15 minut pod przykryciem mieszając często.
Na blaszkę wykładamy ciasto francuskie tak aby boki ciasta zwisały z blaszki. Nakłuwamy ciasto widelcem. I tu są dwie szkoły - 1. wstawiamy ciasto do rozgrzanego do 200'C piekarnika na 3 minuty by je lekko podpiec u spodu; 2. nie wstawiamy ciasta do piekarnika.
Na przygotowane ciasto wykładamy cedzakową łyżką warzywa z garnka tak by miały jak najmniej wody i soku, który puściły. Rozkładamy warzywa równomiernie na cieście a następnie zwisające boki ciasta zakładamy na warzywa do środka (patrz zdjęcia).
Tak przygotowane ciasto wkładamy do piekarnika z nastawionym termoobiegiem i grzaniem od góry i dołu na ok 45-55 minut - sprawdzamy co 10-15 minut kondycje naszego ciasta czy się nie przypaliło.
Podajemy na ciepło lub zimno w zależności od upodobań. Świetnie smakuje z różowym wytrawnym winem.

Smacznego!

18 czerwca 2010

Chłodnik... wariacje na temat.

Nie wiem jak u Was, ale ja pochodząc z Zachodniopomorskiego pamiętam, że zawsze funkcjonowały u nas w domu dwie letnie zupy podawane na zimno. Jedna z młodych buraczków i ich liści, druga ze szczawiu i nie była to szczawiowa.
Pierwsza to Botwinka, druga to zwyczajnie Chłodnik.
Pamiętam też, że w pewnym momencie pojawiła się i trzecia przywieziona przez moją siostrę z Włoch - Chłodniczek lub Chłodnik na szybko.
Botwinkę gotowała najczęściej moja kochana babcia. Pieczołowicie przygotowywała do niej wszystkie niezbędne składniki a było ich aż 6!

Składniki:
Pęk młodych buraków z liśćmi (6-7 buraków)
3 ogórki długie
pęk szczypioru
0,5l śmietany kwaśnej lub kefiru/jogurtu naturalnego
4l wody
przyprawy w tym świeży koperek.

Buraki myjemy wraz z liśćmi i kroimy na drobna kostkę wraz z liśćmi. Ogórki obieramy ze skórki, kroimy wzdłuż na ćwiartki a następnie w plastry.
Śmietanę mieszamy z przyprawami (sól, pieprz) i rozcieńczamy nieco wodą.
Buraki gotujemy w ok 4l osolonej wody aż zrobią się miękkie. Następnie garnek wraz z takim wywarem wstawiamy do zimnej wody by wystudzić zupę, lub do chłodni jeśli posiadamy :) Ostudzoną zupę poduszczamy przygotowaną śmietaną i dodajemy do tego pokrojonego ogórka i posiekany szczypior. Posypujemy koperkiem. Podajemy na zimno :)

Chłodnik z kolei przygotowywała moja mama i dzięki Bogu dalej to robi :)

Właściwie składniki są takie same tyle, że zamiast buraczków wchodzi szczaw (najlepiej świeży) i jajka gotowane :)

Składniki:
4 garście szczawiu
4 jaja na twardo
4 litry wody
0,5l kefiru/jogurtu naturalnego lub śmietany
przyprawy

Szczaw gotujemy ok 30 minut w osolonej wodzie. Podobnie jak w/w garnek z wywarem wstawiamy do ostudzenia do zimnej wody lub chłodni. Wystudzona zupę podpuszczamy śmietaną z przyprawami i dodajemy pokrojone jajka (mogą być w kostkę, mogą być w ćwiartki).
Zupa powinna być rzadka i zawiesista :) Podajemy na zimno.

Chłodniczek lub chłodnik na szybko z kolei robił każdy sobie jak chciał.

Składniki (najczęściej):
1 ogórek
3 rzodkiewki
pęczek szczypiorku
kefir/jogurt naturalny
sól, pieprz

Ogórka obieramy i kroimy w plastry a następnie w ćwiartki. Rzodkiewkę kroimy w kostkę, szczypior siekamy. Wszystko wrzucamy do talerza, miski lub jakiegoś naczynia. Można dodać też paprykę pokrojona w kostkę. Zalewamy zimnym kefirem, dodajemy sól i pieprz - mieszamy.
Smakuje najlepiej z pieczywem ziarnistym :)

Smacznego :)

16 czerwca 2010

Marokańskie danie z jednego garnka czyli... Jedno oko na Maroko a drugie na Kaukaz...

Danie jakie chciałbym Wam polecić tym razem, to kompozycja mięsa, przypraw i fasoli lub leguminy...
Ale zanim o tym... Przypomina mi się od razu pewna historia kiedy spaliłem garnek gotując fasolę. Dostałem wtedy polecenie od przyjaciela: "Pilnuj fasoli. Wyłącz gaz za 40 minut." "Dobrze, dobrze. Idź już" - odpowiedziałem i zamykając za nim drzwi poszedłem oglądać TV, a ściślej rzecz biorąc ślub jakiejś tam kurde księżniczki (chyba Monako...). W efekcie, ocknąłem się w momencie, gdy doleciał do mnie swąd z kuchni. A tam... Mgła od dymu, garnek osmolony a w środku... No cóż węgiel potrzebny jest w organizmie człowieka :)
Suma summarum nie myśląc długo wstawiłem do gotowania nową porcję mieszanki fasoli (różne gatunki) bez uprzedniego namaczania...
Koniec końców kumpel wrócił do domu, złapał się za głowę i....

Potrzebne będą:

1kg chudej wieprzowiny
0,5kg mieszanki fasoli
30 maleńkich pieczarek (lub 10 dużych)
2 czerwone cebule
1 duża marchewka
2 łyżeczki masła
łyżeczka curry
łyżeczka czerwonego pieprzu
łyżeczka soli
łyżeczka mielonej słodkiej papryki
łyżeczka suszonego mielonego czosnku (lub 6 ząbków wyciśniętych)
szczypta szafranu
szczypta kurkumy
szczypta chilli
2 łyżeczki ziół prowansalskich (lub łyżeczka rozmarynu, łyżeczka bazylii i łyżeczka tymianku)
pół kieliszka czerwonego wytrawnego lub półwytrawnego wina

Wiem, wiem dużo tych składników, ale to głównie i tak przyprawy :)
Mięso kroimy w kostkę. Tak naprawdę nie ma znaczenia większego jak dużą, bo to zależy tylko od upodobań gotującego. Mięso na pewno musi być chude, ale czy to będzie łopatka czy szynka to już sami zdecydujcie.
Do miski wsypujemy wszystkie przyprawy i zioła jakie są nam potrzebne, dolewamy do nich wino i energicznie mieszamy wszystko. Pokrojone w kostkę mięso wrzucamy do miski z ziołami i przyprawami i energicznie mieszamy tak, żeby zamarynować mięso w przygotowanej mieszance :)
Zostawiamy na kilka godzin w lodówce.
W międzyczasie przygotowujemy sobie podkład do mięska czyli fasolę. Oczywiście możemy sobie ją dzień wcześniej na noc namoczyć, ale możemy też szaleńczo gotować ją 5h aż nam nieco nie zmięknie :) W każdym bądź razie fasola ma być ugotowana na półtwardo ale w tradycyjny sposób.
Na patelni (a najlepiej w woku) roztapiamy masło na które wrzucamy umyte i nieobrane, powtarzam nieobrane małe pieczarki lub duże pokrojone w ćwiartki. Smażymy je ok 2 minut i dodajemy do nich cebulę pokrojoną w piórka (połowa plastra). Lekko solimy i pieprzymy. Smażymy ok 2 minut. Marchewkę możemy zblanszować lub dodać świeżą, ale tak czy siak trzeba ją utrzeć na grubej tarce. Dodajemy ja do pieczarek i cebuli i smażymy kolejne 5 minut mieszając by się nic nie przypaliło. Możemy podlać patelnię odrobiną wody lub bulionu.
Zamarynowane mięso smażymy ok 15-20 minut pod przykryciem aby zrobił się naturalny sos. Kiedy już świnka nam się usmaży odkrywamy mięso i dodajemy cebulę z pieczarkami i marchewką i wszystko razem mieszany. Dusimy jeszcze ok 7 minut.
Na samym końcu dodajemy ugotowaną fasolę i lekko mieszamy. Fasolę można też podać do tego jako przystawkę.

Jeśli ktoś nie lubi wieprzowiny zastąpić ją może kurczakiem - przepis wygląda podobnie, smakuje nieco inaczej ale równie smacznie :)

Smacznego!

15 czerwca 2010

Nowy pomysł na kurczaka czyli Kurczak z cytryną...

Swego czasu, pracując w zamian za moja siostrę w jednym z włoskich mieszkań, miałem okazję przyjrzeć się pewnej włoskiej staruszce (w tej chwili już śp.) jak przyrządzała pierś z kurczaka.
Pamiętam doskonale ten zapach unoszący się z lodówki kiedy ów kurczak marynował się i zapach jaki ulatniał się z patelni... Już sam aromat przyprawia człowieka o zawrót głowy a co dopiero smak.
Rozmawiając później z Adelaide dowiedziałem się, że dzięki marynacie w jakiej przygotowywany był cycek z kurczaka, mięso nabiera delikatności, miękkości i przypomina nieco w smaku rybę lub niezwykle delikatnie przyrządzony młody drób.
A oto przepis na wspomnianą wcześniej pierś z kurczaka po parmeńsku:

Składniki:
1 duża pierś z kurczaka
6 ząbków czosnku - odradzam czosnek granulowany
4 łyżki oliwy z oliwek - najlepiej tej do smażenia, odradzam sałatkowy ponieważ gorzknieje na patelni
pół łyżeczki soli
ćwierć łyżeczki pieprzu (najlepiej mieszanka białego i czarnego - odradzam ziołowy, polecam za to cytrynowy Kamisa)
świeża bazylia (15-20 listków) - nie polecam suszonej ponieważ nadaje nieco inny smak
2 cytryny
szklanka śmietany do sosów (lub kwaśnej - nie zważy się w połączeniu z cytryną)
makaron penne rigate lub tagliatelle (wedle uznania).

Pierś myjemy pod ciepłą wodą. Suszymy w czystej ściereczce i usuwamy z niej błonę białawą oraz ewentualne resztki tłuszczyku.
Następnie kroimy pierś w kostkę wielkości ok. 2x2x2cm lub w paski w poprzek piersi.
Wrzucamy mięso do miski a następnie dodajemy sól, pieprz, oliwę z oliwek i całość mieszamy aż mięso będzie całe pokryte przyprawami.
Czosnek kroimy w plasterki (nie wygniatamy go w wyciskaczu) i dodajemy do mięsa, tuż za czosnkiem ląduje w mięsie bazylia (i tu dwa warianty: 1. całe liście, 2. liście pokrojone lub grubo posiekane). Następnie wyciskamy na mięso sok z cytryny (bez pestek) i energicznie mieszamy aż mięso zacznie robić się lekko białe.
Odstawiamy mięso do lodówki na ok. 4-6h (choć najlepsze jest kiedy postoi w lodówce do następnego dnia).
Gotujemy makaron na półtwardo - koniecznie musi być posolony!
Na patelni najlepiej dość głębokiej i nie aluminiowej) rozgrzewamy odrobinę oliwy z oliwek. Wrzucamy na patelnię przygotowaną wcześniej pierś z kurczaka i smażymy bez przykrycia ok. 3 minuty. Następnie mięso przykrywamy na kolejne 2 minuty, po czym dolewamy do niego śmietanę i całość dusimy pod uchyloną przykrywką ok. 5 minut. Spokojnie - śmietana nie powinna się zważyć od soku z cytryny.
Doprawiamy do smaku jeśli potrzeba (powinno być lekko słono - kwaskowe z aromatem czosnku i bazylii).
Do tak przygotowanego kurczaka wrzucamy ugotowany wcześniej makaron i mieszamy wszystko razem delikatnie by tylko makaron pokrył się sosem.
Podajemy na ciepło lub na chłodno.

Innym wariantem jest upieczenie tak zamarynowanej piersi z kurczaka w piekarniku w temperaturze 200'C przez ok. 20 minut. Wtedy podajemy tak upieczoną pierś z ciabattą lub focaccią i sosem pomidorowym (ale błagam nie z ketchupem...).
Można też taką pierś pokrojoną w paski lub większe kawałki wrzucić na grill i zgrillować ją by była rumiana - nadaje się wtedy świetnie do sałatki, takiej typowej północnowłoskiej sałatki obiadowej....

Smacznego :)